dziennik elektroniczny

Gimnazjum nr 36

Patron szkoły

„Powinno się być dobrym jak chleb. Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny.”
Św. Brat Albert

Adam Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 r. w Igołomi pod Krakowem. Sześć dni później na Chrzcie św. z wody dano mu imiona Adam Bernard. W czasie uroczystego Chrztu św. 17 czerwca 1847 roku w warszawskim kościele Matki Boskiej na Nowym Mieście dodano jeszcze imię Hilary. Pochodził z zubożałej rodziny ziemiańskiej. Gdy miał 6 lat matka w czasie pielgrzymki do Mogiły poświęciła małego Adama Bogu. Kiedy miał 8 lat, umarł jego ojciec, sześć lat później zmarła matka.

Chłopiec kształcił się w szkole kadetów w Petersburgu, następnie w gimnazjum w Warszawie, a w latach 1861-1863 studiował w Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach. Razem z młodzieżą tej szkoły wziął udział w powstaniu styczniowym. 30 września 1863 roku został ciężko ranny w bitwie pod Mełchowem i dostał się do niewoli rosyjskiej. W prymitywnych warunkach polowych, bez środków znieczulających amputowano mu nogę, co zniósł niezwykle mężnie. Miał wtedy 18 lat.
 
Przez pewien czas przebywał w więzieniu w Ołomuńcu, skąd został zwolniony dzięki interwencji rodziny. Aby uniknąć represji władz carskich, wyjechał do Paryża, gdzie podjął studia malarskie, potem przeniósł się do Belgii i studiował inżynierię w Gandawie, lecz powrócił wkrótce do malarstwa i ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Monachium, gdzie jego kolegami – studentami byli: Józef Brandt, Józef Chełmoński, Maksymilian i Aleksander Gierymscy, Julian Kossak, Stanisław Witkiewicz i Leon Wyczółkowski.
 
Po ogłoszeniu amnestii w 1874 r. powrócił do kraju. Zaczął poszukiwać nowego ideału życia, wyrazem czego stało się jego malarstwo. Oparte dotychczas na motywach świeckich, zaczęło teraz czerpać natchnienie z tematów religijnych. Jeden z jego najlepszych obrazów Ecce Homo jest owocem głębokiego przeżycia tajemnicy bezgranicznej miłości Boga do człowieka. Religijne obrazy Adama Chmielowskiego przyniosły mu miano "polskiego Fra Angelico". Bez wątpienia duże znaczenie w życiu duchowym Adama Chmielowskiego miały rekolekcje, które odbył u ojców jezuitów w Tarnopolu.
 
W 1880 r. nastąpił duchowy zwrot w jego życiu. Będąc w pełni sił twórczych porzucił malarstwo i liczne kontakty towarzyskie i mając 35 lat wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi z zamiarem pozostania bratem zakonnym, który jednak musiał wkrótce opuścić ze względów zdrowotnych.
 
Zafascynowany duchowością św. Franciszka z Asyżu, zapoznał się z regułą III zakonu i rozpoczął działalność tercjarską, którą pragnął upowszechnić wśród podolskich chłopów.
 
W 1884 r. przeniósł się do Krakowa i zatrzymał się przy klasztorze kapucynów. Pieniędzmi ze sprzedaży swoich obrazów wspomagał najbiedniejszych. Jego pracownia malarska stała się przytuliskiem. Tutaj zajmował się nędzarzami i bezdomnymi, widząc w ich twarzach „sponiewierane oblicze Chrystusa”. Poznał warunki życia ludzi w tzw. ogrzewalniach miejskich Krakowa. Był to kolejny moment przełomowy w życiu zdolnego i cenionego malarza. Z miłości do Boga i ludzi Adam Chmielowski po raz drugi zrezygnował z kariery i objął zarząd ogrzewalni dla bezdomnych. Przeniósł się tam na stałe, aby mieszkając wśród biedoty, pomagać im w dźwiganiu się z nędzy nie tylko materialnej, ale i moralnej. 25 sierpnia 1887 roku Adam Chmielowski przywdział szary habit tercjarski i przyjął imię brat Albert. Dokładnie rok później złożył śluby tercjarza na ręce kard. Albina Dunajewskiego. Ten dzień jest jednocześnie początkiem działalności Zgromadzenia Braci III Zakonu św. Franciszka Posługujących Ubogim, zwanego popularnie "albertynami". Przejęło ono od zarządu miasta opiekę nad ogrzewalnią dla mężczyzn przy ulicy Piekarskiej w Krakowie. W niecały rok później brat Albert wziął również pod swoją opiekę ogrzewalnię dla kobiet, a grupa jego pomocnic, którymi kierowała siostra Bernardyna Jabłońska, stała się zalążkiem "albertynek". Formacja dla kandydatów i kandydatek do obu zgromadzeń organizowana była w domach pustelniczych.
 
Do Zakopanego przybył w początkach lat osiemdziesiątych, w 1892 r. otrzymał w darze od hr. Władysława Zamoyskiego teren pod budowę pustelni na Kalatówkach. Wraz z kilkoma zakonnikami w 1898 r. wybudował tam drewniany klasztor, według projektu swojego przyjaciela Stanisława Witkiewicza. Albertyni pracowali fizycznie przy budowie zakopiańskiej kolei, drogi do Morskiego Oka (obecnie ul. Oswalda Balzera), ścieżki turystycznej do Czarnego Stawu i pensjonatu „Stamary”. Po przekazaniu w 1902 r. pustelni Siostrom Albertynkom, Bracia przenieśli się do nowego ośrodka pustelniczego na tzw. Śpiącej Górce (po przeciwnej stronie pustelni Albertynek). Mimo iż główna siedziba Albertynów znajdowała się w Krakowie, Brat Albert często przybywał do Zakopanego. Zbudowano tam dla niego w pobliżu albertyńskiego klasztoru mały domek - pustelnię Brata Alberta (dziś muzeum pamiątek Świętego). Ostatnie miesiące swojego życia w 1916 r. Brat Albert spędził na Kalatówkach. Do Krakowa udał się zaledwie na trzy dni przed swoją śmiercią.
 
Albert był człowiekiem rozmodlonym, pokutnikiem. Odznaczał się heroiczną miłością bliźniego, dzieląc los z najuboższymi i pragnąc przywrócić im godność. Pomimo swego kalectwa wiele podróżował, zakładał nowe przytuliska, sierocińce dla dzieci i młodzieży, domy dla starców i nieuleczalnie chorych oraz tzw. kuchnie ludowe. Za jego życia powstało 21 takich domów, gdzie potrzebujący otaczani byli opieką 40 braci i 120 sióstr. Przykładem swego życia Brat Albert uczył współbraci i współsiostry, że trzeba być "dobrym jak chleb". Zalecał też przestrzeganie krańcowego ubóstwa, które od lat wielu było również jego udziałem. Zmarł 25 grudnia 1916 r. w Krakowie z opinią świętości, wyniszczony ciężką chorobą i trudami życia w przytułku, który założył dla mężczyzn.
 
Pogrzeb na Cmentarzu Rakowickim 28 grudnia 1916 roku stał się pierwszym wyrazem czci powszechnie mu oddawanej. Jan Paweł II beatyfikował go 22 czerwca 1983 r. na Błoniach krakowskich, a kanonizował 12 listopada 1989 r. w Watykanie. Jest patronem zakonów albertynek i albertynów, a w Polsce także artystów plastyków. W ikonografii św. Albert przedstawiany jest w szarobrązowym płaszczu zakonnym. Ramieniem otacza ubogiego.

 

W dramacie Karola Wojtyły „Brat naszego Boga", w akcie poświęconym Adamowi Chmielowskiemu, przed obrazem Ecce Homo, czytamy:

 

Jesteś jednakże straszliwie

niepodobny do Tego,

którym jesteś.

Natrudziłeś się w każdym z nich.

Zmęczyłeś się śmiertelnie.

Wyniszczyli Cię -

To się nazywa Miłosierdzie.

Przy tym pozostałeś piękny.

Najpiękniejszy z synów ludzkich.

Takie piękno

nie powtórzyło się

już nigdy później.

O, jakie trudne piękno, jak trudne.

Takie piękno nazywa się Miłosierdzie.

 

 

kontakt
pic

Dzwonki
1. 8.00 - 8.45
2. 8.55 - 9.40
3. 9.50 - 10.35
4. 10.45 - 11.30
5. 11.40 - 12.25
6. 12.35 - 13.20
7. 13.40 - 14.25
8. 14.30 - 15.15
9. 15.20 - 16.05

 



Galerie
pic
pic
pic
więcej galerii